Coraz więcej miejsc w polskich sanatoriach i szpitalach uzdrowiskowych pozostaje niewykorzystanych, mimo że chętnych nie brakuje. Lekarze i dyrektorzy placówek ostrzegają, że problem narasta, a system rezerwacji jest niewydolny. Branża szuka rozwiązań, ale od lat niewiele się zmienia.
Jak informuje Medonet, Narodowy Fundusz Zdrowia co roku odnotowuje tysiące przypadków, gdy pacjenci nie pojawiają się na turnusach lub rezygnują w ostatniej chwili, choć inni czekają w kolejkach. Pracownicy NFZ są zmuszeni do wykonywania setek tysięcy dodatkowych operacji rezerwacyjnych, by uzupełniać powstałe luki. Podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Lecznictwa Uzdrowiskowego 26 marca temat ten ponownie stał się przedmiotem gorącej debaty.
Z danych przedstawionych przez Barbarę Jabłońską z NFZ wynika, że w 2024 r. realizacja skierowań stacjonarnych osiągnęła poziom 98,29 procent. Jednak, jak podkreśliła Jabłońska, za tym wynikiem kryje się ogromna liczba operacji rezerwacyjnych — aż 611 888 przy 430 tysiącach skierowań, co oznacza ponad 42 procent dodatkowej pracy. W efekcie nie udało się zrealizować 7 342 skierowań. W kolejnym roku sytuacja nieco się poprawiła, ale liczba operacji rezerwacyjnych nadal przekraczała 629 tysięcy, przy 6 145 niezrealizowanych skierowaniach. W pierwszych dwóch miesiącach 2026 r. realizacja spadła do około 85 procent, a liczba operacji rezerwacyjnych wyniosła 76 tysięcy przy 56 tysiącach skierowań kończących się w lutym.
Doktor Jacek Gąsiorowski, konsultant wojewódzki ds. medycyny fizykalnej z Dolnego Śląska, zwraca uwagę na dwa główne oblicza problemu "niedojazdów": z jednej strony są pacjenci, którzy nie pojawiają się w uzdrowisku lub zwracają skierowanie w ostatniej chwili, z drugiej — systemowe niedociągnięcia po stronie NFZ. Lekarz podkreśla, że skierowania często wracają do niego wielokrotnie, mimo że jego zdaniem osoby rezygnujące bez powodu powinny być wykluczane z systemu. Wskazuje, że przyczyny rezygnacji bywają zaskakujące, od zaplanowanego zabiegu stomatologicznego, przez rodzinne uroczystości, po nieodpowiednią pogodę czy obawy związane z sytuacją za wschodnią granicą.
Gąsiorowski opisuje również sytuacje, gdy małżeństwa rezygnują z turnusu, ponieważ nie mogą wyjechać razem, co prowadzi do długotrwałej korespondencji z NFZ w sprawie zmiany skierowań. Zwraca także uwagę na problem niewysyłania przez NFZ skierowań do wszystkich zakontraktowanych miejsc. Jako przykład podaje turnus, który rozpoczął się 5 lutego 2026 r. w Cieplicach, gdzie z 28 miejsc NFZ przysłał jedynie 16 skierowań, a pozostałe 12 pozostało niewykorzystanych.
Cytowana przez Medonet doktor Aleksandra Sędziak, konsultant krajowa w dziedzinie medycyny fizykalnej i balneologii, zauważa, że z perspektywy uzdrowisk problem wygląda nieco inaczej. Część pacjentów jest w stanie zareagować na telefon z NFZ i przyjechać na turnus w ostatniej chwili, ale są też tacy, którzy nie informują nikogo o swojej nieobecności. W efekcie łóżka pozostają puste, a personel i posiłki czekają na pacjentów, którzy się nie pojawiają. Lekarka podkreśla, że brakuje narzędzi, które mogłyby zdyscyplinować pacjentów do odpowiedzialnego korzystania ze skierowań. Przy krótkich kolejkach osoby niezadowolone z terminu lub miejsca po prostu składają kolejne wnioski i czekają na lepszą okazję.
Sytuacja szpitali uzdrowiskowych i oddziałów rehabilitacji uzdrowiskowej jest równie trudna. Na Dolnym Śląsku zakontraktowano niespełna 60 łóżek na cały region, obejmujący także województwa Lubuskie, Wielkopolskie i Opolskie. Obłożenie tych miejsc wynosi zaledwie około 50 procent, ale nie z powodu rezygnacji pacjentów, lecz dlatego, że NFZ nie kieruje tam wystarczającej liczby osób. Sędziak relacjonuje, że NFZ argumentuje brak wysyłania skierowań brakiem zapotrzebowania, sugerując przekształcenie oddziałów szpitalnych w sanatoryjne, co — według niej — byłoby ze szkodą dla najciężej chorych.
Dr Gąsiorowski wspomina, że spotkał się z zarzutami ze strony kierownictwa działu lecznictwa uzdrowiskowego, gdy próbował kierować młodszych pacjentów do szpitali uzdrowiskowych. Jak relacjonuje, usłyszał, że takie działania mogą prowadzić do powstawania kolejek, a w razie sprzeciwu grożono mu konsekwencjami zawodowymi.
Prezes Uzdrowiska Wieniec-Zdrój, Janusz Zaborowicz, podaje konkretne liczby dotyczące "niedojazdów": w pierwszym turnusie tego roku odnotowano ich 210, w drugim — 220, a w trzecim — 107. Pracownicy uzdrowiska próbują ratować sytuację, dzwoniąc do nieobecnych pacjentów, jednak efektem takich działań bywa nawet 47 "niedojazdów" jednego dnia. Część osób nie odbiera telefonu, inni informują o chorobie lub pobycie w szpitalu, a niektórzy twierdzą, że nie otrzymali skierowania.
Zaborowicz wylicza, że straty finansowe uzdrowiska z powodu niewykorzystanych miejsc i konieczności wystawiania ich na giełdę, zamiast sprzedaży komercyjnej, sięgają rocznie około 5 mln złotych.
Marcin Zajączkowski, prezes Uzdrowiska Ciechocinek, zwraca uwagę, że od piętnastu lat, mimo licznych rekomendacji i propozycji zmian, sytuacja nie uległa poprawie. Przypomina, że w 2016 r. powstał ponad stustronicowy raport z gotowymi rozwiązaniami, ale przez dziesięć lat nie wdrożono żadnych zmian. W przypadku lecznictwa dziecięcego w Ciechocinku "niedojazdy" sięgają niemal 30 procent.
Wśród propozycji zmian pojawiają się sugestie wykorzystania sztucznej inteligencji i aplikacji mobilnych do przypominania pacjentom o zbliżającym się turnusie i potwierdzania przyjazdu. Zarówno doktor Sędziak, jak i profesor Joanna Głogowska-Szeląg, przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Medycyny Fizykalnej, postulują wprowadzenie okresu karencji dla pacjentów, którzy bez uzasadnienia rezygnują ze skierowania — na przykład poprzez wydłużenie czasu oczekiwania na kolejne. Sędziak wskazuje również na konieczność aktualizacji przepisów, które obecnie pochodzą z 2012 r. Jej zdaniem lista przeciwwskazań powinna zostać zaktualizowana, a wskazania do sanatorium opierać się na wiedzy lekarza, a nie wyłącznie kodach ICD-10.
Zaborowicz z kolei proponuje, by oddziały NFZ prowadziły listy pacjentów gotowych do wyjazdu w krótkim terminie, na wzór list "last minute" stosowanych przez biura podróży.
Do 30 kwietnia wszystkie zainteresowane strony — uzdrowiska, konsultanci, NFZ i stowarzyszenia — mają przedstawić swoje propozycje rozwiązań. Poseł Marek Hok sugeruje, by dalsze rozmowy przenieść do Ministerstwa Zdrowia, gdzie zapadają kluczowe decyzje. Przedstawicielka resortu, Elżbieta Manowska, deklaruje otwartość na propozycje, ale apeluje o ostrożność przy wprowadzaniu sankcji wobec pacjentów, by nie wykluczać osób rezygnujących z ważnych powodów.
Doktor Sędziak wskazuje także, że udało się obronić uzdrowiska przed przepisem, który nakładałby na nie obowiązek zakupu leków przeciwwstrząsowych i preparatów narkotycznych, co byłoby kosztowne i niepotrzebne. Nowe rozporządzenie ma wprowadzić odrębną listę leków dla zakładów lecznictwa uzdrowiskowego.
źródło: medonet.pl














