Radiostacja z łodzi podwodnej, msze w eterze, gorszące wydarzenia na plebanii… Kościół i parafia w Jeleśni mają bogatą, i jak się okazuje, pełną zaskakujących faktów historię. O jednym z nich głośno było na tyle, że mówiło o nim nawet radio Wolna Europa…
Ze zniszczeń, jakim uległa jeleśniańska świątynia parafii pw. św. Wojciecha w trakcie II wojny światowej, wyremontowana została dzięki zaangażowaniu księdza Kazimierza Majgiera, powojennego proboszcza parafii. W tym czasie w parafii pracował również wikary ks. Jerzy Sikora. Był zapalonym amatorem przesyłu informacji za pośrednictwem fal radiowych i wraz z sobie podobnymi mieszkańcami Jeleśni Czesławem Wróblem i Janem Suchoniem uruchomili radiostację. Co ciekawe, sprzęt pochodził z łodzi podwodnej!
Antena urządzenia zamontowana została na wieży kościoła, a nadawany sygnał był na tyle silny, że mszy niedzielnych można było słuchać na obszarze w zasięgu sporego promienia od lokalizacji kościoła. Radiostacja ta była niestety nielegalna i z czasem musiała zostać zamknięta. Ks. Sikora był w opinii niektórych nieco kontrowersyjny, choć w parafii miał częściowe poparcie. Z czasem spowodowało to spory podział parafian, na przeciwników i zwolenników zarówno proboszcza, jak i wikarego. Zdaniem autora publikacji, którego przytaczamy poniżej, w Jeleśni dojść miało w związku z tym do wielu gorszących wydarzeń. Miało o nich relacjonować nawet działające wtedy radio Wolna Europa. Problem zażegnano rozdzielając duchownych przez przeniesienie do różnych parafii.
Źródło: „Jeleśnia i okolice” - Józef Suchoń
Zdjęcie pzedstawia pogrzeb w roku 1951 Karola Pindla "Karolicka" z Jeleśni. Zostało udostępnione do publikacji w książce Józefa Suchonia przez pania Grażynę Paterę, wnuczkę Karola Pindla.













